Opis jazdy
Dawno nie pisałam tutaj nic :) No więc opisze jazdę dzisiejszą. Byłam umówiona na fantusia, nistety Dominika nie jeździła. Kilka minut po przyjeździe już siedziałam w siodle Fantusia. Na początku jexdziłam sama, potem jezzce doszło kilka osób na Posejdonie (czołowy), Panterze i Kali. MIalam jechac za Kalą, niestety. Na poczatku szło dobrze, dopuki nie przyszedł czas na galop. Posejdon i Pantera zagalopowali, a kala co prawda tez tylko w zupełnie innym kierunku. Fantek pczatkowo pobiegł za Kalą. Udało mi sie wrócić na scieżkę, ale z Kalą było gorzej. Trochę zamieszania było, ale po znmianie kierunku i ponownym zagalopowaniu wszytsko szło dobrze. Wkońcu trzeba było stępować, niestey. Gdy zsiadałam ze stajni wyszła Monia ze źrebaczkiem (już się urodził, sliczny gniady ogierek :0 ). Sama sobie otworzyła boks (ma zepsute zamkniecie) musieli ją łapać i źrebaczka też. Może niedługo będę miała zdjęcia. No to na tyle papa :)
blogus-neti 2005-04-27 16:59:56
skomentuj (33)
Śmierć
Co moga wyrazić słowa? Czym są nasze drobne problemy w obliczu śmierci Jana Pawła II? Wczoraj wieczorem usłyszałam bicie dzwonów i szybką włączyłam telewizor, a tam... żałoba. W momencie pociekły mi łzy. Wszyscy wiedzieli, że ten moment kiedyś nadejdzie choć nikt go nie chciał. To wzruszający widok gdy miliony ludzi różnych wyznań modliły się za Papieża. Przecież to On zrobił tyle dla ludzi innych wyznań. Nawet dziś ogrom ludzi modlą się przed domem Ojca Świętego i tym w Polsce i tym w Watykanie. Papiez był nie tylko wstaniałym Polakiem, ale również wyjątkowym Papieżem. Przez całe moje życie pełnił tę unkcję i będzie mi drudno po tym ciosie. Wiele stacji uszanowało pamięć Ojca Świętego i były w żałobie, podobnie jak wiele portali internetowych. Z ciekawości chciałam zobaczyć jak postąpiły stacje telewizyjne z kablówki, a tam tylko nieliczne stacje odwołały transmisje i to tylko polskie stacje. Wszystkie inne działały normalnie. Okropnie się poczułam kilka minut po smierci Papieża, gdy na jednej stacji grała wesoła muzyka. Ludzie chyba nie mają wstydu. Słowa nie wyrażą tego żalu, który czuję i tego wszystkiego czego dokonał Papież. "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."
blogus-neti 2005-04-03 11:15:58
skomentuj (5)
Koniki
Specjalnie dla mojej siostrzyczki (pozdo dla Ciebie) pisze notke z dzisiejszej jazdy. A więc pojechałyśmy razem z Dominiką (też pozdro) zawiózł nas jej tata (dziekujemy). Pantera na której miałam jeździć kuleje i nie mogłaby galopować, więc zaproponowano mi Fantusia. Oczywiście się zgodziłam. Gdy przyszłyśmy do stajni konie były już czyste więc od razu wsiadłyśmy. Na poczatku Fantus trochę się ociagał i nie nadąża za Aronią, ale szybko to nadrobiliśmy. Trochę kłusowałyśmy i galopowałyśmy. Dominika jeździła godzinę, a ja 45 minut. Gdy jeździłyśmy wesżła tez dziewczyna na PAnterze. Nie radziła sobie na niej więc poszła na lonżę :) Jazda szybko minęła. POtem zosatłyśmy jeszcze trochę i głaskałyśmy konie. Patrzyłysmy tez jak jeżdżą inni i wypatrywałyśmy ich błędy :) No to chyba na tyle. Konie odrazu poprawiły mi humor co chyba widać. Papa
blogus-neti 2005-04-02 19:13:20
skomentuj (3)
Dzisiejsza jazda
Właściwie to nie mam co opisywac bo jazda trwała tylko 30 min. (Na więcej mi narazie nie pozwolili :/ ) Pojechałam razem z Dominiką. Byłam zapisana na Panterę, ale Kasia zadecydowała, że ja bedę jeździć na Aronii, a Dominika na Panterze. Na początku jeździłysmy w zastępie, który prowadziłam. Po galopie i.... (wtajemniczeni wiedza czym :D) zaczęłam jeździć oddzielnie. Potem jeszcze kłusowałam i był jeszcze następny galop. Niestety pół gofziny szybko minęło. PO jeździe jeszcze miałyśmy trochę czasu. Pochodziłysmy po stajni, obejrzałysmy dwie, nowe, śliczne kozy i źrebaczka. Podczas jazdy oglądałyśmy wypusczone konie i Wojtusia (kucyka). Nagle Wojtek zaczął kopać i gryźć innego konia, który odwdzięczył się tym samym. No to na tyle papapa
blogus-neti 2005-03-29 18:57:19
skomentuj (5)
Co one wam zrobiły?
Jednak będę pisac na blogu, ale w ważnych sprawach. Znalazłam w internecie raport o zabijaniu biednych, nieinnych fok, ale niestety większość jest po angielsku. Znalazłam też wiadomości o cyrku. Gdy byłam mała podobało mi sie jak niedźwiedzie stały na duzych piłkach, ale mama zawsze mówiła " nie pójdziemy do cyrku gdzie sa zwierzęta, bo pewnie są dręczone". I miała święta rację. Przeczytajcie, a sami sie przekonacie, że w neiwielu cyrkach traktuje się zwierzeta z szacunkiem.
"Uważanie za zabawne oglądanie dzikich zwierząt zmuszanych do zachowywania się jak niezdarny człowiek albo pasjonowanie się obserwowaniem groźnych zwierząt zredukowanych do służalczych tchórzy przez strzelającego batem tresera jest prymitywne i średniowieczne. Wywodzi się to ze starej idei, mówiącej o tym, że jesteśmy jako ludzie czymś nadrzędnym wobec innych gatunków i mamy prawo nad nimi dominować".
- Desmond Morris (ze wstępu do książki Williama Johnsona "The Rose-Tinted Menagerie", wyd. Heretic Books Ltd, 1990)
stanowi hermetyczny świat. Wykorzystywanie zwierząt w ramach jego przedstawień ma długą, sięgającą starożytnego Rzymu, tradycję. Wciaż postrzegany jest jako rodzaj nieszkodliwej rozrywki, a pokazy tresowanych zwierząt mają przyzwolenie wielu osób. Jednak, jeśli dobrze przyjrzeć się cyrkowi, widać uderzający kontrast pomiędzy jego wierzchnią, wystawioną na pokaz warstwą, a zapleczem, które bywa miejscem tragedii.
Przedmiotowe traktowanie zwierząt, zmuszanie ich do wykonywania czynności niezgodnych z ich naturą, często za pomocą niehumanitarnych metod tresury, karygodny sposób ich transporu, wreszcie fatalne warunki przetrzymywania pomiędzy występami i poza sezonem - to jest prawdziwe oblicze tej instytucji, skrywane pod grubą warstwą makijażu i sztucznej biżuterii.
Protesty przeciwko wykorzystywaniu zwierząt dla potrzeb rozrywki mają miejsce na świecie i w Polsce od wielu lat. Nasza kampania rozpoczęła się we wrześniu 2003 r, wraz z początkiem 8 Międzynarodowego Festiwalu Sztukli Cyrkowej w Warszawie. Rok 2003 można uznać za przełomowy z kilku względów. Kierownictwo TVP2 odmówiło transmitowania przedstawień z wykorzystaniem tresowanych zwierząt egzotycznych, a problem cyrków ze zwierzętami stał się przedmiotem debaty publicznej - zagościł na łamach wielu czasopism i stał się tematem audycji radiowych, m.in. "Za a nawet przeciw".
Głównym celem kampanii "Cyrk nie dla zwierząt"
empatii jest edukacja, nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Chcą ukazać realia tego typu rozrywki, a także doprowadzić do zmiany stosunku opinii publicznej do kwestii przedmiotowego traktowania zwierząt. Organizują pikiety, zbierają podpisy pod petycją domagającą się zaprzestania organizowania w polskich miastach występów noszących znamiona niehumanitarnej rozrywki. Rozpoczynają organizowanie warsztatów edukacji humanitarnej dla dzieci. Już dziś możesz wyrukować kolorowankę dla dzieci, opowiadającą o zwierzętach w cyrku.

A co powiecie na futro z człowieka noszone przez np. lisa? Nie wiem czy lis nie wstydziłby się pokazać w skórze tak marnej istoty?
Czym jest naturalne futro? Miękkim, ciepłym okryciem na chłodne dni? Symbolem luksusu? A może końcowym produktem przemysłowej rzezi na niewinnych zwierzętach? Futro nie rośnie na drzewach - zanim stanie się towarem w sklepie, ktoś musi go zedrzeć z jego właściciela. Zwierzęta hodowane na futra - m.in. lisy, jenoty, norki, nutrie, króliki, szynszyle - przeżywają swoje krótkie życie na specjalnych fermach hodowlanych, budzących najgorsze skojarzenia z obozami zagłady. Są stłoczone w niewielkich klatkach, pozbawione możliwości ruchu, co powoduje ich nienaturalne zachowania takie jak gryzienie własnego ciała czy zjadanie młodych. Żyją w skrajnie nienaturalnych warunkach. Zabijane są prądem elektrycznym, gazami spalin samochodowych, chloroformem, uderzeniem w tył głowy lub złamaniem kręgosłupa. Nie wszyscy ludzie posiadający luksusowe futra zdają sobie sprawę, że noszą na sobie produkt będący efektem wyjątkowego okrucieństwa.

Pamiętaj, aby uszyć jedno futro przeciętnej wielkości zabija się 27 szopów, 40 soboli, 150 gronostai, 11 rysi, 18 rudych lisów, 55 dzikich norek, 100 szynszyli lub 100 wiewiórek. Pomyśl o tym następnym razem, kiedy będziesz przechodzić obok sklepu futrzarskiego.
Hodowla zwierząt futerkowych, oprócz ogromnego cierpienia zwierząt, ma także inne zasadnicze minusy.
Zagrożenie gatunków - polowania na zwierzęta z powodu ich futer doprowadziły wiele gatunków do wyginięcia lub na jego skraj. Konwencja Waszyngtońska, której Polska jest sygnatariuszem, zakazuje handlu dzikimi gatunkami zagrożonymi wyginięciem, ale czarny rynek futrzarski wciąż egzystuje.
Przenikanie do środowiska obcych gatunków - część zwierząt ucieka z hodowli. Jeśli uda im się zasiedlić pobliskie środowisko, często stanowią znaczne zagrożenie dla rodzimych gatunków. Bardzo ciężko z nimi walczyć, ponieważ nie mają naturalnych przeciwników. Przykładem może być tu norka amerykańska, której udało się zasiedlić praktycznie wszystkie kraje naszego kontynentu i prawie zupełnie wyparła stamtąd swoją krewniaczkę – norkę europejską (więcej: artykuł w Polityce).
Uciążliwość dla mieszkających w pobliżu ludzi - smród odchodów; ciągły hałas nawołujących się zwierząt; resztki jedzenia i inne odpadki przyciągają muchy, szczury i myszy.
Zanieczyszczenie środowiska - odchody wymywane przez deszcz i wsiąkające w glebę mogą doprowadzić do jej skażenia. Również futro, zanim trafi do kuśnierza i na sklepowy wieszak, musi zostać oczyszczone i wygarbowane - chemikalia do tego używane są bardzo szkodliwe dla środowiska.

widzicie strach w tych oczach? Rozumiem w pewnym stopniu jedzenie zwierząt, choć sama niechętnie jem świnki i krówki, takie już jest życie, że jeden musi zginąć aby drugi mógł żyć, niestety, prawo dżungi, a niby jesteśmy cywilizowani. Ale przecież nie jestesmy jaskiniowcami, którzy ubierali się w futra. Są przeciez materiały ekologiczne. Oddajmy Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie, a zwierzętom to co ich, czyli futra. Co prawda nie możemy im tego oddać i dlatego zastanówmy się wcześniej. Nota wyzła bardzo długa, ale to i tak nie wszystko co wam chcę powiedzieć.
blogus-neti 2005-03-14 19:33:47
skomentuj (6)
brak tematu
Ostatnio blogi zaczęły mnie denerwować. Nie wiem dlaczego. Mam też inne podejście do życia. Wszystko co mnie otacza zaczęło wydawać mi się jakieś dziwne i nudne. Może niektórych zdziwić to co piszę, ale blogi są po to żeby mówić o tym o czym się mysli, więc to robię. Prowadzenie blogów, jakieś bezsensowne wygłupy przy niektórych, wązniejszych dla mnie sprawach wydają się bezsensowne. Albo powody do zmartwień i złych humorów np. niewyspanie. Co to jest za powód? Pełno jest ludzi, którzy mówią, że mają depresję. Czy oni wogóle wiedzą co to jest? To nie jest napewno chwilowy stan, ale choroba. MOże niektórym wydać się, że jestem sfrustrowana i dlatego ta notka tak wygląda, ale piszę o tym co myślę. Nie wiem czy będę coś pisać na blogu, napewno nie bezsensowne teksty w stylu: "i znowu do tej głupie budy". Może o czymś bardziej ważnym.
blogus-neti 2005-03-07 10:21:56
skomentuj (1)
Biedne konie
Wczoraj w wiadomościach (nie pamiętam na którym programie) mówili o pewnym gospodarstwie na którym ludzie źle traktują konie. Te biedne zwierzęte całą dobę stoją na dworze z powiązanymi nogami! Kora drzew i płot były poobgryzane dlatego konie pewnie są głodzone. Nie ma też ogrodzenia i chodzą po całej wsi. Władze zastanawiają się nad odebraniem koni, ale są całym dorobkiem życia ich właścicieli. No, ale chyba powinno się dbać o dorobek życia, a przede wszystkim te konie cierpią i należy je odebrać. (Niestety nie pamiętem w której było to wsi, żeby zawiadomić jakąś fundacją, ale mam nadzieję, że już o tym zdarzeniu wiedzą). Weterynarz powiedział, że konie nie są w złych warunkach, tylko trochę odbiegających od normy. No to niech jego postawią na cały dzień ze związanymi nogami i dadzą jść raz na tydzień. Mieszkańcy wsi martwili się o zwierzęta i stąd wogóle policja się dowiedziała. Mam nadzieję, że zwierzęta zostaną odebrane i będą żyły w dobrych warunkach.
Kiedyś spotkałam osobę, która powiedziała mi, że nie będzie jeździć na koniach, bo nie chce ich męczyć. Bieganie to przecież jest przyjemność dla koni. A tak właściwie to całe trzymanie koni jest pewną wymianą. Właściciel daje opiekę, pewność posiłku, wrazie choroby może pomóc, a koń daje radość ludziom swą obecnością i pozwala na jeżdżenie na sobie. Jazdy na ujeżdżalni pewnie są dla koni nudne. Kto by chciał kręcić się kilka godzin w kółko :/ Za to wyjazdy w teren są bardzo przyjemne i dla konia i dla jeźdźca, stąd czasami niekontrolowane przyspieszenia (bez komentarza). No to chyba na tyle. Papapa
blogus-neti 2005-02-20 18:45:29
skomentuj (4)
Szablon wykonany przez
Sigel dla
mangaianime